21 października 2012

strata czasu

Ciągle zaczynam pisać posta i go porzucam, bo coś mi się nie podoba. Wszystkie dotychczasowe posty mi się nie podobają. Nie napisałem tutaj nic szczególnego. Kiepska autoanaliza własnej dupowatości, w formie wydumanych bzdetów.
Zrodziła się we mnie, nieznana do tej pory, potrzeba perfekcji. Nie wiem ani kiedy, ani jak to złapałem. Poczyniłem już założenia, bo one są najważniejsze by zapewnić spójność. Muszę zacząć pisać o czymś w czym jestem naprawdę dobry i robić to regularnie.
Wiem, że wielu osobom dałem się poznać jako ekspert od wszystkiego. M.in. świetnie diagnozuje awarię komputera grając w Deluxe Ski Jump.

Ale najlepiej to wychodzi mi marnowanie czasu, bolesne marnotrawstwo, zwykle tracenie czy beztroskie trwonienie. Doskonale przepuszczam dni i noce, tygodnie, miesiące i pewnie na upartego mógłbym się doliczyć i lat. 
Za każdym razem jest inaczej, ale później i tak czuję się tak samo. Niezależnie od tego czy to było zwykłe gapienie się na sufit, próba wywołania czyjegoś uśmiechu czy zamiłowanie do niewiele wnoszących do mojego życia zupełnie bezsensownych znajomości.
Tak jak się można było domyślić dalej będzie ekshibicjonizm, ale może w formie ciut bardziej cywilizowanej. 
Więcej już wkrótce.