13 lipca 2012

justin timberlake

Nadmiar wolnego czasu potrafi sprowokować do niebezpiecznych zachowań. Niby wszystko na mnie czeka, ale jakoś nie potrafię zabrać się do pracy. Upał jest dobrym wytłumaczeniem, tak samo jak mżawka. W takiej sytuacji naprawdę ciężko o jakieś zajęcie, które zaprzątnie umysł na dłużej niż kilka minut.

Telewizja niby nie rozpieszcza, ale dla wytrawnego widza to nic trudnego. W ostatnim tygodniu zacząłem zwiedzać Francję po 4 godziny dziennie, razem z kolarzami walczącymi w Tour de France. Nie twierdzę, że to jest strasznie ciekawe. Jest jedna niewątpliwa zaleta - łatwo zasnąć i obudzić się po wyścigu. To zasługa komentatorów, którzy marudzą gorzej niż ja.

Ból zaczyna się długimi wieczorami. Internet zaczyna mnie nudzić po 10 minutach, ale opuścić ukochany komputer, wypuścić myszkę z ręki, to jakoś tak mało naturalnie. Przynajmniej nie siedzę z pustymi rękoma.
Od dwóch dni polegam przy próbie włączenia filmu. A to włączy się jakaś płyta, której grzechem byłoby nie dosłuchać do końca, a to znajdzie się zdesperowany rozmówca, w ostateczności kalambury na kurniku też są pyszne.
"życie przez palce płynie mi w nicość" - tako rzecze poeta Rogucki.
Mógłbym pomyśleć o sfinalizowaniu projektu albo o jakimś hobby, ale nie. Chciałbym coś poczytać, ale internet nie ma mi nic do zaoferowania, a książki jakieś takie zbyt papierowe.
Co prawda mogę zabłysnąć skąd pochodzi angielska nazwa znaku "&", czyli ampersand dzięki wikipedii, ale nie mam cierpliwości by przeczytać ją całą. Poza tym mógłbym zabijać ludzi potokiem ciekawostek z każdej dziedziny życia.

Przeglądam strony z obrazkami, zabawnymi, pseudoartystycznymi i chuj wie jeszcze jakimi. Ostatnio trafiłem na grafikę, którą każdy mógłby zrobić w paincie czy wordzie, ale pewnie artysta zaangażował moce obliczeniowe swojego komputera by zrobić to w jakimś profesjonalnym pakiecie firmy Adobe.
Nieważne jak to zostało wykonane. Ale mam nową nocną pasję. Kiedy wszyscy domownicy już dawno znajdują się objęciach Morfeusza, ja po cichutku zamykam się w swoim pokoju, gaszę światło i zakładam słuchawki. Już wszystko zapowiada się na maraton filmów dla dorosłych, ale ja mam zajęcie o wiele bardziej nikczemne i wstydliwe. Co prawda mógłbym robić jeszcze gorzej, ale do antologii filmów z Kathy Bates trzeba o wiele więcej dojrzałości,a niżeli ja posiadam. 
Oglądam teledyski Justina i to lubię.
So cry me a fucking river, bitch.