Nadmiar wolnego czasu potrafi sprowokować do niebezpiecznych zachowań. Niby wszystko na mnie czeka, ale jakoś nie potrafię zabrać się do pracy. Upał jest dobrym wytłumaczeniem, tak samo jak mżawka. W takiej sytuacji naprawdę ciężko o jakieś zajęcie, które zaprzątnie umysł na dłużej niż kilka minut.
Telewizja niby nie rozpieszcza, ale dla wytrawnego widza to nic trudnego. W ostatnim tygodniu zacząłem zwiedzać Francję po 4 godziny dziennie, razem z kolarzami walczącymi w Tour de France. Nie twierdzę, że to jest strasznie ciekawe. Jest jedna niewątpliwa zaleta - łatwo zasnąć i obudzić się po wyścigu. To zasługa komentatorów, którzy marudzą gorzej niż ja.
Ból zaczyna się długimi wieczorami. Internet zaczyna mnie nudzić po 10 minutach, ale opuścić ukochany komputer, wypuścić myszkę z ręki, to jakoś tak mało naturalnie. Przynajmniej nie siedzę z pustymi rękoma.
Od dwóch dni polegam przy próbie włączenia filmu. A to włączy się jakaś płyta, której grzechem byłoby nie dosłuchać do końca, a to znajdzie się zdesperowany rozmówca, w ostateczności kalambury na kurniku też są pyszne.
"życie przez palce płynie mi w nicość" - tako rzecze poeta Rogucki.
Mógłbym pomyśleć o sfinalizowaniu projektu albo o jakimś hobby, ale nie. Chciałbym coś poczytać, ale internet nie ma mi nic do zaoferowania, a książki jakieś takie zbyt papierowe.
Co prawda mogę zabłysnąć skąd pochodzi angielska nazwa znaku "&", czyli ampersand dzięki wikipedii, ale nie mam cierpliwości by przeczytać ją całą. Poza tym mógłbym zabijać ludzi potokiem ciekawostek z każdej dziedziny życia.
Przeglądam strony z obrazkami, zabawnymi, pseudoartystycznymi i chuj wie jeszcze jakimi. Ostatnio trafiłem na grafikę, którą każdy mógłby zrobić w paincie czy wordzie, ale pewnie artysta zaangażował moce obliczeniowe swojego komputera by zrobić to w jakimś profesjonalnym pakiecie firmy Adobe.
Nieważne jak to zostało wykonane. Ale mam nową nocną pasję. Kiedy wszyscy domownicy już dawno znajdują się objęciach Morfeusza, ja po cichutku zamykam się w swoim pokoju, gaszę światło i zakładam słuchawki. Już wszystko zapowiada się na maraton filmów dla dorosłych, ale ja mam zajęcie o wiele bardziej nikczemne i wstydliwe. Co prawda mógłbym robić jeszcze gorzej, ale do antologii filmów z Kathy Bates trzeba o wiele więcej dojrzałości,a niżeli ja posiadam.
Oglądam teledyski Justina i to lubię.
So cry me a fucking river, bitch.