Pierwszy raz w życiu czekam na wyniki egzaminu z nadzieją,że nie zdałem. Tak bardzo dość nauki nie miałem już od dawna. Chce już leniuchować i tyć w spokoju.
Gwałtowne ocieplenie nie wpływa zbyt dobrze na mój wymęczony organizm. Najpierw nie mogę zasnąć by potem nie móc wstać. A cały dzień chodzę jak na ogromny kacu. Wydmuszka intelektualna, do tego frustrat,a jeszcze warczę groźnie!
Wyraźnym sygnałem, że wakacje się rozpoczynają jest ożywienie mojego telefonu. Nagle wszyscy przypomnieli sobie, że nie jestem takim najgorszym towarzystwem. Nawet nie chce wybrzydzać, ale aż się prosi! Jakaś epidemia proponowania terminów w nieokreślonej przyszłości, to lubię.
Jest za to osoba, która uwielbia się umawiać na konkretny termin. Od jakiegoś roku, terminy ustalone przez nią przestają być dogodne kilka chwil przed spotkaniem. Dziś uprzedzony zostałem w nocy przed, więc nawet kulturka. Ale zastanawiam się po co tak zawracać głowę.
Kolejna wielbicielka przypomniała sobie po pół roku, że właściwie to ma jeszcze kilka biletów na cyrkowy spektakl ze mną w roli klowna. Też miło z jej strony.
Niby tak nic mi się nie podoba, ale jednak czegoś mi brakuje. Trochę się nudzę i chyba najlepiej byłoby gdzieś pójść z kimś. Ględzenie to jedyne co mi dobrze wychodzi.
Muszę jasno powiedzieć, że ani gra na gitarze mi nie wychodzi, nie mówiąc już o tym,że nie mam o czym właściwie pisać.