14 lipca 2010

Nine Inch Nails ‘With Teeth'

Płyta wybrana zupełnie instynktownie, po prostu wiedziałem,że tylko tej chce. Po pierwszym  przesłuchaniu postanowiłem tu ją opisać.  Materiał niby znam doskonale, ale postanowiłem poszukać encyklopedycznych danych i rezultat utwierdził mnie w słuszności działania tego jedynego spośród moich instynktów. A dlaczego? No bo Trent Reznor pracując nad płytą walczył z uzależnieniami, kryzysem twórczym, propagandą po zamachach 11 września [to akurat nie ma związku ze mną nijakiego]. W jego zamyśle miał być to koncept album o wielopoziomowej rzeczywistości i śnie z którego nie można się obudzić. 
A to wszystko ma się do mnie tak, że tak na dobrą sprawę to mimo, iż uzależniony od żadnej substancji obecnie nie jestem, to jednak tak samo jak alkoholik czy narkoman praktycznie nie panuję nad swoimi poczynaniami, a w moim przypadku ich cel nie jest tak konkretny. I faktycznie czasem czuję się tak jak we śnie, z którego się nigdy nie obudzę i czasem sam nie wiem po co z tym walczę.  Czyli tak jak w poprzedniej odsłonie BAŁAGAN.

Muzycznie płyta jest spójna, utrzymana w podobnym klimacie. Słychać wpływ Atticusa Rossa w elektronicznym brzmieniu, owszem żywa perkusja brzmi znakomicie, ale reszta instrumentów jest kapitalnie przetworzona. Ciężko zakwalifikować ‘With Teeth’ do jakiegoś konkretnego stylu.  Żeby dowiedzieć się co to jest wystarczy przesłuchać single promujące : “The Hand That Feeds’ i ‘Only’.  Najchętniej opisałbym wszystkie z 14 piosenek na płycie, ale chyba to lekka przesada.  Więc oto dwie moje najulubieńsze.

‘With Teeth’ to piosenka traktująca o tej złej kobiecie, która początkowo jest spełnieniem marzeń, ale na końcu się okazuje, że narobiła spustoszenia i znikła. Jednak powraca i powoduje załamanie. Chociaż prędzej to o uzależnianiu,które się próbuje rzucić i nie może się temu podołać, ale ma się świadomość, że kolejnego uderzenia się nie przetrwa. Cóż, każdy ma jakąś femme fatal, a czy to kobieta czy heroina nie ma różnicy,w końcu efekt ten sam. Jak widać we wszystkim jest jakiś uniwersalizm. Piosenka cudowna!

‘Right Where It Belongs’ - wyjątkowe zakończenie płyty, bo jest to niewątpliwie najspokojniejsza piosenka spośród wszystkich, wspaniałe wyciszenie po dość hałaśliwej całości. Niewątpliwie o roli człowieka w świecie, której nigdy nie możemy być pewni, bo nie potrafimy ocenić czy jesteśmy aktorem czy widzem. Czasem nie wszystko jest takie jakim wydaje nam się być, rzadko jednak się nad tym zastanawiamy, a gdy przychodzą refleksje niekoniecznie jesteśmy zadowoleni z siebie i z tego,że to co traktowaliśmy jak rzeczywistość sobie zmyśliliśmy.  Za każdym razem jak tego słucham zaczynam się zastanawiać co ja sobie wymyśliłem i wnioski są co raz mniej zadowalające.

Sam nie wiem co mi bardziej pomogło, czy słuchanie od wczoraj w nocy jednej płyty czy napisanie tego i oderwanie myśli od problemów ukrytych w mojej głowie. W każdym razie przestałem szukać jak mi ktoś powiedział kwadratowych jaj i zająłem się czymś konstruktywnym. Teraz napisałem i zaczynam się bać, że echa wczorajszego dnia powrócą. Oby nie.