Czas mija i powinien nieść jakieś zmiany. W świecie dzieję się sporo, ale czy w moim dzieję się aż tak wiele?
Tak, skupiam się głównie na sobie, bo do zewnętrznego świata chyba jakoś dostosuję się, siłą ale zawsze. Gorzej z dostosowaniem do samego siebie.
Co raz bardziej zauważam niezbędność stałego elementu w moim świecie, najlepiej kogoś o delikatnych, chłodnych dłoniach. Zwierzaki się nie sprawdzają. Jakoś gadanie z kotem wiele nie pomaga.
Kiedyś już taki punkt na moim horyzoncie był, całkiem realny i dobry. W pewnym momencie postanowiłem od tego uciec i chyba myślałem sobie,że młode damy będą się same do mnie garnąć. Trochę przeszacowałem swoją strategię. Co raz częściej dopada mnie myśl,że to był bardzo duży błąd z mojej strony.
Z drugiej strony przez ten czas wydarzyło się wiele rzeczy, które inaczej wydarzyć by się nie mogły. Jak dla mnie było to wystarczająco emocjonujące życie, mimo samotności.
Ale dalej nie potrafię rozgryźć dlaczego tęsknie za czymś tak wydawałoby się odległym. Naprawdę chciałbym to wiedzieć.
Pewnie, że każdy potrzebuje miłości i takie tam,ale skąd się u mnie ta potrzeba pojawiła akurat teraz? Nie wystarczy,że rozbiłem sobie głowę? Muszę mieć jeszcze rozbitą duszę?
Dobra, może przesadzam. Duszę mam cały czas rozpieprzoną.
Czuję,że utraciłem także jedną z bardziej interesujących znajomości ostatniego roku. Wzrok wyrażający politowanie to przypieczętował. Od razu zrozumiałem, że opinii największego idioty jakiego zna już niczym nie będę w stanie zmazać.
Jestem świadomy, iż mój stan psychiczny wepchnie mnie w ramiona pierwszej osoby, która wykażę się choć pierwiastkiem zainteresowania moją osobą. Niby to nic złego,ale i tak wiem, że to nie przyniesie niczego pożytecznego i długotrwałego. Tylko nie wiem czy przetrwam tę zimę bez tego. Szczególnie, że jestem rozbity, a zima chyba dopiero się zacznie.
Dlaczego w życiu nie ma opcji szybkiego przewijania do tyłu? Rzygać mi się chce jak myślę o swoim życiu. Jestem przekonany,że niczego już nie zyskam, teraz zaczną się prawdziwe straty. Tylko czy zdołam się z tym pogodzić?